CZYTANKI: O królewnie, która chciała jeździć koparką

"Była sobie raz królewna Monika, która miała jedno wielkie marzenie: chciała jeździć koparką."

I co z tego, że chciała, skoro wszyscy wokół niej byli zdania, że królewnie to nie wypada. I co na to powiedzą inni?  Głos Królewny pozostał niezrozumiany i nieusłyszany przez jej królewskich rodziców.

Jednak sama królewna była w bardzo uparta w swoich dążeniach - uciekała się do wszelkich możliwych sposobów, by dopiąć swego. Aż wreszcie - udało się: "Król i królowa naprawdę starali się być konsekwentnymi rodzicami, ale przecież nie byli bez serca!"

Na tym jednak nie koniec historii, bowiem wydarzenia na sam koniec nabierają tempa - królestwo nawiedza powódź, a królewna ze swoja koparką ratują wszystkich z opresji.

Jak to w bajkach w finale pojawia się także książę - Marek, który uwielbia grać na harfie ;-)


Wydawnictwo opisuje książeczkę jako podkreślającą wielką siłę naszych marzeń. Ja widzę tu jeszcze inne wątki :)

Pierwszy z nich to takie już dość powszechne sprzeciwianie się stereotypom - tutaj akurat tym związanym z płcią, że koparki są dla chłopaków. Dzisiaj już raczej nikogo nie zdziwi dziewczynka bawiąca się koparką czy chłopiec bawiący się lalkami. Szanujemy takie indywidualne różnice między nami.

Drugi wątek, który mi się nasunął dotyczy rodziców i ich oczekiwań wobec dzieci. Czasem chcielibyśmy aby nasze dzieci były "takie a takie", żeby zachowywały się tak, jak wypada się zachowywać. I bywa, że te oczekiwania się nie spełniają. Czy jednak usilne próby, by je wcielić w życie są skuteczne na dłuższa metę?

Ostatnie skojarzenie jakie mam, to takie związane z potrzebami dzieci. Królewna miała marzenie/potrzebę, by jeździć koparką. Nie mogła go zrealizować - wobec tego ono przybierało na sile w coraz to bardziej wymyślnych sposobach pokazania rodzicom, jak bardzo jej zależy na posiadaniu koparki. A w życiu - jeśli jakaś potrzeba dziecka jest niezaspokojona, udawanie, że jej nie ma nie przynosi rezultatu, ale jeszcze pogarsza sprawę - ono za wszelką cenę próbuje ją zrealizować, a próby "zamiatania" jej pod dywan sprawiają, że powraca z jeszcze większym natężeniem. (Kto już trochę zna PD, dostrzeże tu analogię do błędnych celów zachowania ;))

*Pogrubione w tekście słowa podkreślają zagadnienia bliskie Pozytywnej Dyscyplinie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co nam w głowie siedzi - czyli dwa słowa o trudnych emocjach

Pozytywna klasa - do czego dążymy?