Przypadek i początek mojej Pozytywnej Przygody

W pierwszym wpisie chciałabym podzielić się z Wami historią mojego odkrywania i poznawania Pozytywnej Dyscypliny. A stało się to zupełnie przez przypadek... 
Było to w zasadzie dokładnie rok temu... 😊

Od kilku lat prowadzę w Małopolskim Niepublicznym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli  szkolenia dla nauczycieli, związane głównie z warsztatem pracy nauczyciela przedszkola. Lubię to zajęcie, dobrze pracuje mi się z nauczycielami - czerpię z tego satysfakcję. Zwykle, gdy myślę o nowym szkoleniu, bazuję na obszarach swojej pracy, które są moją mocną stroną. Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie zorganizowanie kursu, który skupiałby się na tworzeniu takiej "fajnej" grupy przedszkolnej - recepta na zgraną, współpracującą, i zorganizowaną paczkę przedszkolaków. I wymyśliłam, że dobrą nazwą dla takiego kursu byłaby... Pozytywna Dyscyplina! Wiele rzeczy miałam przetestowanych w praktyce, chciałam jeszcze poszukać mądrych źródeł, doczytać nieco fachowej literatury, która pomogłaby by mi to wszystko spiąć w całość. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w wyszukiwarce pojawiła się książka o tytule dokładnie takim, jaki sobie wymarzyłam. Trzeba przeczytać - pomyślałam i tak też zrobiłam...


Lektura "Pozytywnej Dyscypliny" wciągała mnie z każdą kolejną stroną coraz bardziej! Myślę, że to przede wszystkim dlatego, że była to książka, która w całość zbierała wiele moich wewnętrznych przekonań na temat wychowania i pracy wychowawczej z dziećmi.  Przemówiło do mnie mocne ugruntowanie w badaniach naukowych i oparcie na aktualnej wiedzy o funkcjonowaniu społeczno - emocjonalnym człowieka, stojących u podstaw PD. Jak lampki zapalały się w mojej głowie kolejne myśli i hasła, które zostały mi po najróżniejszych lekturach  czy życiowych doświadczeniach, m. in.:
  • myśl pedagogiczna Janusza Korczaka, 
  • myśl pedagogiczna Marii Grzegorzewskiej, twórczyni polskiej pedagogiki specjalnej (szczególnie chyba jej stosunek do pracy nauczyciela),
  • książki autorstwa Jespera Juula tj. "Zamiast wychowania", "Nie z miłości"...,
  • osobiste doświadczenie Szkoły dla Rodziców i Wychowawców (prowadzonej na podstawie książki A. Faber, E. Mazlish: "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły"),
  • postać Marshalla Roseneberga i stworzone przez niego Porozumienie Bez Przemocy,
  • doświadczenie pracy harcerskiej w Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej - prowadzenie gromady zuchowej, a także późniejsze szkolenie instruktorek,
  • i przede wszystkim chyba wieloletnia już praca w Kangurowym Przedszkolu, które ukształtowało i ukierunkowało moją pracę jako nauczyciela i wychowawcy.
Po lekturze pierwszej książki zaczęłam sama poszukiwać wiedzy. Nie było to takie łatwe, bo wtedy nie było jeszcze innych publikacji o Pozytywnej Dyscyplinie w języku polskim. Zdobyłam więc anglojęzyczną "Positive Discipline for Preschoolers". Przeczytałam jednym tchem. Wkrótce potem na polskim rynku ukazały się karty technik Pozytywnej Dyscypliny dla Rodziców, a także "Pozytywna Dyscyplina w klasie" i "Pozytywna Dyscyplina dla Przedszkolaków". W międzyczasie razem z moim mężem, Michałem, skończyliśmy kurs PD dla rodziców.

Pisałam już o tym kiedyś na Facebooku, ale powtórzę się: odkąd trafiłam na Pozytywną Dyscyplinę towarzyszy mi takie specyficzne zaangażowanie, może to znacie: kiedy coś tak bardzo Was wciąga, że w zasadzie zajmuje Wam to głowę non - stop, w różnych "konfiguracjach". Już nie pamiętam kiedy wcześniej coś podobnego mi się zdarzyło I w ciągu tego roku zadziało się tyle, że postanowiłam teraz się z Wami podzielić tym, co mi PD daje, a daje dużo - osobiście i zawodowo.

Dzisiaj mogę już występować w roli eksperta od Pozytywnej Dyscypliny. Od września jestem Certyfikowaną Edukatorką PD w klasie, co pozwala mi się oficjalnie dzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z innymi nauczycielami. Prowadzę swoje szkolenie w Małopolskim Niepublicznym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli. Za mną też już pierwszy cykl - niezwykle inspirujący.

Czuję się częścią dużej społeczności Edukatorów Pozytywnej Dyscypliny mam nadzieję, że uda mi się zarazić moją pasja innych nauczycieli.

Zapraszam Was serdecznie do obserwowania bloga i zarażania się Pozytywnym Uczeniem!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Co nam w głowie siedzi - czyli dwa słowa o trudnych emocjach

CZYTANKI: O królewnie, która chciała jeździć koparką

Pozytywna klasa - do czego dążymy?